Większy wkład własny, wyższe marże, branże wykluczone. Tak krótko można scharakteryzować wpływ koronawirusa na rynek kredytów hipotecznych w 2020 roku. 

Początek 2020 roku na rynku kredytowym był niezwykle optymistyczny. Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych była wyższa niż rok temu, banki chętnie udzielały kredytów mieszkaniowych, również popyt ze strony klientów systematycznie rósł. Epidemia COVID-19 nie pozostała bez wpływu także na ten sektor gospodarki. Pierwsze zachorowania oraz ograniczenia wprowadzone w marcu 2020 roku wpłynęły na zachowania klientów, a przede wszystkim na politykę banków.

Większy wkład własny

Jednym z pierwszych kroków podjętych przez banki było zwiększenie wymogu dotyczącego wymaganego wkładu własnego. Przed epidemią koronawirusa niemal w większości instytucji możliwe było zaciągnięcie kredytu mieszkaniowego z 10 proc. wkładem własnym, oczywiście wraz z ubezpieczeniem brakującej części wkładu własnego. Tylko nieliczne banki na rynku oczekiwały wniesienia większych środków własnych. W marcu 2020 roku większość banków dotychczasowe wymagania zwiększyła i niemal standardem stał się bezwzględny wymóg wniesienia 20 proc. środków własnych. Warto także zauważyć, że część kredytodawców podniosła te kryteria do 30 czy nawet 40 proc. W nielicznych sytuacjach możliwe było uzyskania finansowania tylko z 10 proc. wkładem własnym, ale były to oferty dostępne tylko dla wybranych kredytobiorców czy określonych transakcji. W praktyce większość osób musiała wnieść minimum 20 proc. środków własnych. Co prawda w drugiej połowie roku część banków zliberalizowała nieco swoje polityki w tym zakresie, jednak ciągle niektórzy klienci muszą wnieść wyższy wkład własny niż przed rokiem.

Materiał pochodzi z Raportu Rynku Nieruchomości 2020/2021. Pobierz za darmo TUTAJ.

Branże wykluczone

Kolejną reakcją na częściowe zamknięcie gospodarki była rewizja polityk kredytowych pod kątem źródeł dochodów. Banki w praktyce przestały udzielać kredytów osobom związanym z branżami, które jako pierwsze i bezpośrednio odczuły skutki lockdownu. Na kredyt nie mogły liczyć osoby prowadzące działalność gospodarczą bądź zatrudnione w gastronomii, branży beauty, czy turystyce. Wiele banków przedstawiło listy branż wykluczonych czy zagrożonych, jednak w części instytucji klienci dowiadywali się o braku możliwości uzyskania kredytu dopiero po decyzji negatywnej. Ponadto banki bardzo niechętnie udzielały kredytów osobom zatrudnionym na umowach o pracę na czas określonych czy umowach cywilnoprawnych (umowy zlecenie, umowy o dzieło). Drugie półrocze 2020 roku przyniosło pewne złagodzenie zasad i także osoby zatrudnione w takich formach miały łatwiejszy dostęp do finansowania niż w II kwartale.

Dłuższe czasy analizy

Duża komplikacją dla klientów było także znaczne wydłużenie czasu rozpatrywania wniosków. Ze względu na zachorowania, kwarantanny, czy inny tryb pracy w wielu bankach na decyzję trzeba było czekać nawet o kilka tygodni dłużej, niż to było we wcześniejszych miesiącach. Było to duże zaskoczenie dla klientów. W połączeniu z rosnącą niepewnością i nieprzewidywalnością decyzji bankowych powodowało to duży niepokój i zdenerwowanie po stronie osób ubiegających się o kredyt.

Niższe stopy procentowe, wyższe marże

Zmiana sytuacji na rynku kredytowym spowodowana także była decyzjami Rady Polityki Pieniężnej. Trzy decyzje o obniżeniu stóp procentowych z 1,5 proc. do 0,1 proc. spowodowały także spadek stawki Wibor, niezwykle istotnej dla wszystkich osób spłacających kredyty złotowe. Wibor 3-miesięczny spadł z poziomu około 1,70 proc. w marcu 2020 roku do około 0,22 proc. pod koniec 2020 roku. Dla kredytu zaciągniętego na okres 30 lat oznacza to spadek miesięcznej raty o około 70-75 złotych na każde 100 tysięcy zadłużenia. Tak duży spadek raty odczują osoby, które swoje kredyty zaciągnęły przed epidemią koronawirusa. Dla nowych kredytobiorców korzyści są nieco niższe, gdyż w ślad za obniżeniem stóp procentowych banki podwyższyły marże kredytowe. Co prawda wzrost marż nie był aż tak duży, aby zniwelować obniżki stóp Narodowego Banku Polskiego, jednak trzeba mieć świadomość, że aktualnie marże nowo udzielanych kredytów są wyższe niż przed pandemią koronawirusa.

Spadek i odbicie

Zmiany w polityce kredytowej bez trudu można dostrzec w wynikach całego rynku kredytowego i wartości udzielanych kredytów w poszczególnych miesiącach. Wg danych Biura Informacji Kredytowej (BIK) najsłabszym miesiącem pod względem wartości udzielonych kredytów był w czerwiec. Wtedy to udzielono tylko kredytów o wartości nieznacznie przekraczającej 4,2 mld złotych. Rekordowy za to był pod względem wartości udzielonego finansowania był marzec. Trzeba jednak pamiętać, że na rynku kredytów mieszkaniowych obserwujemy kilkumiesięczne przesunięcie między złożonymi wnioskami, a wypłaconymi kredytami. W marcu 2020 roku udzielono ponad 6,3 mld złotych kredytów, jednak były to uruchomienia z wniosków złożonych najczęściej w okresie grudzień-styczeń. Zaostrzenie polityki kredytowej banków, ograniczenie decyzji zakupowych znalazło swoje odzwierciedlenie dopiero w uruchomieniach realizowanych w okresie maj-lipiec. Po okresie znacznego spowolnienia rynek stopniowo zaczął powracać do wcześniejszych poziomów w kolejnych miesiącach.

Materiał pochodzi z Raportu Rynku Nieruchomości 2020/2021. Pobierz go TUTAJ.


Na blogu nie prowadzimy doradztwa w indywidualnych sprawach. W celu uzyskania szerszych i wiążących informacji radzimy skontaktować się z odpowiednimi służbami podatkowymi. Aby uzyskać więcej informacji o odpłatnym zbyciu nieruchomości zachęcamy do lektury Broszur Informacyjnych zamieszczanych na stronach Ministerstwa Finansów, które w sposób przystępny przedstawiają sposób rozliczenia sprzedaży wraz z praktycznymi przykładami.