Jakie czynniki wpływają na cenę nieruchomości? Kiedy i w jaki sposób najlepiej negocjować cenę mieszkania? 

Gościem Agnieszki Wiśniewskiej w dzisiejszym odcinku podcastu jest agent nieruchomości we Freedom – Ewelina Fiołek. 

Z odcinka dowiesz się
  • jakich błędów unikać podczas negocjacji ceny nieruchomości?
  • na co zwrócić uwagę?
  • kiedy najlepiej je rozpocząć?
  • jaka jest rola agenta nieruchomości w tym procesie?

Kupując nieruchomości chcemy zapłacić jak najmniej. To całkowicie normalne. Tak samo jak to, że sprzedający chciałby sprzedać ją jak najdrożej. Co zrobić, by podczas negocjacji osiągnąć złoty środek, a obie strony były zadowolone? W dzisiejszym odcinku rozmawiamy z Eweliną Fiołek, agentką nieruchomości z Freedom Nieruchomości. Witam serdecznie.

Witam Cię.

Chciałabym, żebyśmy dziś porozmawiały trochę o negocjacjach. To trudny temat?

Generalnie wydaje się być trudny, aczkolwiek moim zdaniem trzeba się do niego po prostu dobrze przygotować.

To w takim razie powiedz od czego zacząć? Zazwyczaj jesteśmy osobą, która chce sprzedawać.

Myślę, że warto byśmy porozmawiały o stronie sprzedającej i o stronie kupującej. Ponieważ z jedną stroną my jako agenci negocjujemy, tak jak i z klientem kupującym. Negocjacje często się nam kojarzą głównie z ceną. Tu trzeba jednak wziąć pod uwagę, że to nie tylko chodzi o finalną cenę nieruchomości. Na to składają się jeszcze inne czynniki, czyli czas – to, czy kupujemy mieszkanie na kredyt, czy za gotówkę, co chcemy, żeby w mieszkaniu zostało. Jest wiele czynników, które możemy negocjować i o tym warto pamiętać.

Czy ludzie często z tego korzystają? Albo czy mają świadomość tego, jak do tych negocjacji się zabrać?

Właśnie niestety często nie mają tej świadomości. Dlatego też my, jako pośrednik nieruchomości, jesteśmy tutaj rolą, która musi naprowadzić zarówno tego klienta sprzedającego, jak i kupującego, żeby się zastanowił, co jest dla niego najważniejsze. Chodzi o to, żeby ustalił sobie priorytety tak przy sprzedaży, jak i przy kupnie. Tym priorytetem może być cena, czas, czy to będzie ze strony właściciela nieruchomości,  np. klienta, który będzie kupował za gotówkę, czy to będzie klient kredytowy. My, jako agenci, wszystkiego musimy dowiedzieć się wcześniej od strony sprzedającej. Wszystko po to, żeby wiedzieć, jakiego klienta szukać. Tak samo klient, który przychodzi oglądać nieruchomości. Dobrze żeby na samym początku określił swój cel i to, co on chce osiągnąć. Wtedy my rozmawiając wiemy, czy ta nieruchomość, spełnia potrzeby strony sprzedającej. Już na samym początku, kiedy zadam kilka pytań takiej osobie poszukującej mieszkanie wiem, czy my w ogóle będziemy mogli rozmawiać z właścicielem. Bo jeżeli to jest klient, który musi sprzedać swoje mieszkanie, żeby kupić kolejne. Gdy mojemu klientowi kupującemu zależy na czasie, mamy tego czasu tylko około miesiąca. Tutaj w grę wchodzi wówczas tylko klient gotówkowy, który jest gotowy od razu podejść do aktu. W takiej sytuacji już wiemy, że musimy dla tego klienta zaproponować inną nieruchomość. 

Czy często zdarza się tak, że ludzie, jeszcze zanim zobaczą nieruchomość, to już chcą negocjować jej wartość?

Tak. Często mam takie telefony od klientów kupujących, którzy widzą ofertę, dzwonią i od razu mówią, że cena jest za wysoka. Jeszcze nawet nie widzieli, nie porozmawiali. Oczywiście zdarzają się na rynku oferty, w których może nam się wydawać, że cena ofertowa jest wyższa, niż np. ofert sąsiednich.  Trzeba wziąć jednak pod uwagę jaka to jest lokalizacja, co jest w środku, czy jest miejsce parkingowe, które to jest piętro, jaka jest okolica, jacy są sąsiedzi. Często klientom może się wydawać, że np. średnia cena za metr w tej lokalizacji to jest około 5 000 zł. Ale trzeba wziąć pod uwagę te aspekty, o których przed chwilą powiedziałam, czyli piętro – mieszkania na parterze, na ostatnim piętrze, będą najtańsze. Bez balkonu – to także będzie miało wpływ na cenę. Jeżeli mamy dużą loggię, ta cena będzie już odpowiednio wyższa. Warto więc przyjść, porozmawiać o tych aspektach, które są ważne. Dlaczego jest taka cena jaką my jako pośrednicy, ustaliliśmy. Bo to my sugerujemy klientowi sprzedającemu, za jaką cenę wystawiamy daną nieruchomość. I wtedy dopiero warto porozmawiać. 

Próbuję sobie przypomnieć jak to wyglądało wśród moich znajomych, kiedy przymierzali się do kupienia lub sprzedania nieruchomości. Może porozmawiajmy najpierw o tych, którzy chcieli kupić. Wydaje mi się, że dość często wśród ludzi jest takie podejście, że ta cena, która jest wystawiona, z automatu musi zapowiadać, że sprzedający będzie chciał z niej zejść. Więc ona specjalnie jest dużo wyższa. Dla przykładu – mieszkanie jest wystawione za 450 000 zł bo kupujący uważa, że sprzedający chce sprzedać tę nieruchomość za 400 000 zł. To jest trochę taka pokrętna logika. Osobom kupującym często się wydaje, że ceny są specjalnie wywindowane, żeby sprzedający osiągnął faktycznie to, co chce. Czy takie rzeczy rzeczywiście się zdarzają? Czy Wy z Waszego punktu widzenia widzicie, że to tak działa?

Tak, często się z tym spotykam. Klienci rzeczywiście mówią mi, że właściciele zawsze wystawiają 20% czy 10% więcej, bo te 10 000 zł, 20 000 zł, w zależności od ceny, zawsze jest do zejścia. Okazuje się, że nie zawsze. Dlatego przed pójściem na rynek, przed poszukiwaniem nieruchomości, trzeba bardzo dobrze zbadać rynek. Co będzie tutaj najistotniejsze? Myślę, że data publikacji ogłoszenia. Jeżeli widzimy, że ogłoszenie pojawiło się np. 3 dni temu bądź 7 dni temu, to wtedy trzeba wziąć pod uwagę, że tych klientów kupujących może być dużo i warto o to zapytać podczas prezentacji. I mieszkanie po prostu szybko też znajdzie nowego nabywcę. Jeżeli widzimy, że ogłoszenie już jest od 3, 6 miesięcy, to wtedy to jest idealne pole do negocjacji dla klienta kupującego. Myślę, że nie ma lepszego argumentu niż to, że nieruchomość po prostu już stoi, stoi i dalej nie znalazła nowego właściciela. Argumenty typu: jakieś usterki czy niedociągnięcia  w mieszkaniu, że podłoga jest do wymiany, że łazienka jest do remontu, niekoniecznie do mnie, jako do pośrednika, przemawiają. Z tego względu, że to ma już finalną cenę. Czyli my jako agenci nieruchomości przychodzimy, oceniamy stan techniczny tego mieszkania i na tej podstawie wyceniamy daną nieruchomość. Więc takie chodzenie z wujkiem typu budowlaniec, które często się zdarza, który chodzi, stuka i puka, i potencjalnym kupującym wydaje się, że w ten sposób zbiją cenę. Okazuje się, że nie do końca. Dlatego też trzeba wziąć pod uwagę to przede wszystkim, z kim będziemy negocjować. Czy to będzie bezpośrednio właściciel nieruchomości, czy to będzie pośrednik, czy to będzie deweloper. Inne negocjacje będą z właścicielem, inne z pośrednikiem, inne z deweloperem. Z właścicielem często wystarczy, że zbudujemy relację. Właściciel nas polubi, będzie wiedział, że nieruchomość trafi w dobre ręce, więc mamy wtedy już 80% szans, że będziemy wybrani. Z pośrednikiem już trzeba się do tego przygotować inaczej. Trzeba zbadać rynek, czyli porównać podobne oferty, jakie są rynku, jakie może ostatnio były w okolicy sprzedawane. Data publikacji ogłoszenia też jest ważna. To, co powiedziałam, to są według mnie takie najistotniejsze punkty, jeżeli chodzi o negocjacje. 

Jeszcze chciałabym podpytać o tego dewelopera. Jakie macie możliwości ruchu, kiedy macie podjąć negocjacje dla klienta kupującego od dewelopera?

Powiem tak – ja osobiście nie zajmuję się rynkiem pierwotnym jeśli chodzi o Olsztyn i okolice. Jako Freedom jesteśmy podzieleni. Są osoby, które pracują na rynku wtórnym, jak i osoby, które pracują na rynku pierwotnym. Nie chcę się więc za bardzo zagłębiać w rynek pierwotny. Z moich doświadczeń i wiedzy od kolegów z branży wiem, że u dewelopera też można negocjować, aczkolwiek nie zawsze, szczególnie jeśli chodzi o cenę. Raczej można negocjować to, co w tej cenie możemy jeszcze zyskać. To są często takie kwestie jak usytuowanie mieszkania, miejsce parkingowe, większa komórka. Raczej będą to takie rzeczy, ale nie chciałabym się w to teraz zagłębiać.

Chciałabym podpytać, czy są w ogóle jakieś ruchy? Czy z deweloperem da się negocjować?

Oczywiście, są ruchy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że deweloper to jest inwestor, który chce jak najwięcej zarobić na danym mieszkaniu i na danej inwestycji. Też musimy to mieć na uwadze. Możemy jednak te negocjacje sprowadzić na inny obszar. To, co powiedziałam na początku – nie zawsze cena jest najważniejsza. Ja klientów często uświadamiam podczas prezentacji i takiej głębszej rozmowy bądź analizy ich potrzeb, czego szukają i jakie mają możliwości finansowe. Istotne jest to, czy dany klient będzie kredytował mieszkanie, czy będzie je kupował za gotówkę. Warto spojrzeć na to, że jeżeli szukamy tego wymarzonego lokum, a teraz jest popyt, jest dużo klientów kupujących, to czasem nie warto szarpać się o te 5 000 zł. Jeżeli klient kupujący pójdzie do doradcy kredytowego sprawdzić swoją zdolność kredytową, będzie miał już wstępnie obliczoną ratę kredytu. Zauważy wówczas, że różnica w tych ratach może nie być zbyt wielka – może to być kilka, kilkanaście złotych. Ważne pozostaje to, że może stracić szansę na to swoje wymarzone lokum.

Chciałabym żebyśmy przeszły do kolejnego etapu. Jak najlepiej zacząć taką rozmowę negocjacyjną?

Na pewno nie przez telefon, tak jak wcześniej rozmawiałyśmy. Telefon służy nam tylko po to, żeby umówić się na to spotkanie. Przychodzimy na nieruchomość, najpierw ją oglądamy i zadajemy dużo pytań. Moim zdaniem pytania to jest klucz do sukcesu. Cokolwiek chcemy w życiu osiągnąć – tutaj dzisiaj rozmawiamy o negocjacjach, pytania są bardzo ważne. Trzeba też się dowiedzieć wszystkiego o właścicielu, czyli jaki ma czas na wyprowadzkę, jak długo sprzedaje. To są takie najistotniejsze pytania, które mogą potem wpływać na to, czy my w ogóle możemy podejść do procesu negocjacji ceny, czy może coś innego dla siebie ugrać.

Jakie Twoim zdaniem argumenty negocjacyjne, z punktu widzenia osoby kupującej najlepiej działają?

Z punktu widzenia osoby kupującej to dalej, jeżeli chodzi o rynek, to z czym ja się spotykam, to są jakieś wady techniczne w mieszkaniu. Czyli to, o czym wcześniej rozmawiałyśmy. Można powiedzieć, że przychodzą i marudzą. Niekoniecznie bym w to szła, ponieważ trzeba też pamiętać, że pośrednik jest osobą do współpracy. To jest ktoś, kto jest na danym miejscu po to, żeby osiągnąć cel. Tym celem pozostaje to, by klient kupujący był zadowolony, ale i klient sprzedający również. Warto też mieć na uwadze to, drodzy klienci kupujący, że ten pośrednik, który jest w mieszkaniu, dokładnie zna sytuację klienta sprzedającego. Jeżeli jest to dobry agent i zbada sytuację klienta kupującego, to on tak pokieruje rozmowę, żeby obie strony były zadowolone. Żeby ten klient kupujący osiągnął to, co chce i żeby klient sprzedający osiągnął też to, co chce. Żeby żadna strona nie była tutaj pokrzywdzona. Warto więc zadać dużo pytań, przygotować się do tego, zbadać rynek, zbadać podobne oferty i dowiedzieć się jak najwięcej o sytuacji danego mieszkania oraz danego właściciela.

Dużo mówimy o tym, jak to wygląda z punktu widzenia osoby kupującej. A czy sprzedający też mogą jakoś negocjować? Co oni właściwie mogą negocjować?

Mogą negocjować wszystko. Mogą negocjować to, czy to będzie klient kredytowy, czy to będzie klient gotówkowy. Mogą negocjować czas wyprowadzki, mogą negocjować zadatek, mogą negocjować czas do podejścia do aktu notarialnego. Jest wiele składowych, dlatego niepotrzebnie skupiamy się tutaj często przy negocjacjach tylko na cenie. Czasy są, jakie są. Teraz rynek nieruchomości jest rynkiem bardzo rozkwitającym. Warto więc wziąć pod uwagę to, co jest dla nas najważniejsze. Jeżeli już idziemy na daną nieruchomość, to warto tak pokierować negocjacje, czy to z właścicielem, czy z pośrednikiem, żeby mieć szansę na zakup danej nieruchomości, jeżeli nam na niej zależy. Wynegocjować można dla siebie może inne warunki. Też korzystne, ale inne niż cena. Może to być trochę mniejszy zadatek. Pamiętajmy jednak o tym, że on zabezpiecza dwie strony transakcji – zarówno stronę kupującą, jak i sprzedającą. Tutaj też warto, żeby on był odpowiednio wyższy dla tej strony kupującej, o czym zawsze mówię klientom. Czasami jednak jest tak, że np. my nie mamy tych 10% i będziemy potrzebowali czasu, żeby na ten wkład własny uzbierać. To są też takie punkty negocjacyjne, o których możemy rozmawiać z właścicielem.

Dobrze, to powiedziałyśmy sobie, jak możemy się przygotować do takich negocjacji i w ogóle o tym, o czym warto pamiętać. Teraz jeszcze kilka słów o tym, jak osoba, która chce sprzedać jakąś nieruchomość, może się skutecznie bronić przed obniżeniem ceny? Bo najczęściej to jest właśnie ta kwestia, którą kupujący chce wynegocjować, czyli obniżyć cenę.

Tutaj, jeżeli chodzi o negocjacje przez pośrednika, my jako agenci Freedom zawsze prowadzimy te negocjacje osobno ze stronami. Warto być trochę upartym przy tej cenie, ale nie aż za bardzo. Jeżeli chodzi o właścicieli nieruchomości, z którymi ja miałam doświadczenia, to oni często bronią się w ten sposób, jeżeli chodzi o czas. Wszystko zależy od tego, kiedy wystawiliśmy dane ogłoszenie. Jeżeli ogłoszenie wisi miesiąc, to ja sama jako pośrednik sugeruję, żeby nie obniżać tej ceny. Często właściciele też są tego świadomi. Jeżeli nieruchomość stoi już 3 miesiące i dalej nie możemy znaleźć konkretnego klienta, albo przyjdzie po 2 czy 3 miesiącach pierwszy klient i złoży, może się wydawać taką trochę nierozsądną cenę, będzie mocno negocjował. Tutaj warto się zastanowić, dlaczego nie było tego ruchu i czy warto się dalej upierać. To uparcie może mieć znaczenie tylko wtedy, kiedy na nieruchomości mamy duże zainteresowanie i jest ona krótko wystawiona. Rzeczywiście wówczas argument typu: mam dużo klientów, osób zainteresowanych, albo dopiero co wystawiłem, nie spieszy mi się, ma sens. To są argumenty, które do mnie, jako do pośrednika trafiają i widzę, że podobnie jest w przypadku trafiania do klientów kupujących.

Czy zdarza się, że żeby utrzymać cenę za nieruchomość, choć nie wiem czy to ma sens, sprzedający jest w stanie coś zainwestować, żeby np. wizualnie troszeczkę poprawić jakość tego mieszkania?

Tak. My często podpowiadamy to na takiej pierwszej wizji lokalu. To wszystko jednak zależy od tego, co dany klient chce osiągnąć. Jeżeli widzimy, że chce osiągnąć najwyższą cenę rynkową, a nie zależy mu na czasie, to wtedy nasza rola wiąże się z tym, żeby mu podpowiedzieć, co możemy zrobić, żeby taką cenę uzyskać. Czasami to będzie drobny lifting łazienki, pomalowanie ścian na neutralne kolory, uprzątnięcie – co jest u nas akurat standardem przy każdej sesji zdjęciowej. Zdjęcia robi u nas fotograf, który ma wsparcie i my odpowiednio też przygotowujemy daną nieruchomość do tej sesji. Moim zdaniem to już podwyższa jej wartość. Warto dodać, że sprzedawałam wiele takich nieruchomości, gdzie trzeba było zrobić drobny lifting zupełnie niewielkim kosztem. Ten lifting zajmował czasami tylko weekend, a mogliśmy osiągnąć około 10 000 zł – 20 000 zł więcej na mieszkaniu. Warto też o tym pomyśleć.

Dobrze, to tak powoli zmierzając do końca: jaka jest rola agenta nieruchomości w tym procesie negocjacji ceny?

Rola jest taka, żeby dwie strony były zadowolone. Czyli to, co powiedziałam wcześniej. My jako agenci znamy sytuację strony sprzedającej, bo to właściciel nieruchomości powierza nam swoją nieruchomość do sprzedaży, z nim podpisujemy umowę. Jeżeli przychodzą do nas klienci kupujący, to też z każdym rozmawiamy i mniej więcej wiemy, jaka jest ich sytuacja. Tutaj chodzi o to, żeby dwie strony zyskały to, na czym im zależy. Czyli najpierw muszą określić swój cel i agent musi doprowadzić do sytuacji, w której klient sprzedający jest zadowolony, bo sprzedał w takim czasie, w jakim chciał, za taką cenę, jaką chciał. Klient kupujący jest zadowolony, bo być może coś dla siebie też wynegocjował – czy to będzie czas wyprowadzki, cena, mniejszy zadatek. Jej kilka składowych, które można negocjować. My jako pośrednicy też będziemy zadowoleni, bo doprowadziliśmy do finalizacji i być może ci klienci będą nas polecać. Taką rolę pełni agent nieruchomości w tym całym naszym procesie.

Jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Czy częściej tą upartą stroną, która jest mniej skłonna do negocjacji jest klient kupujący, czy sprzedający? Który z nich jest trudniejszy we współpracy?

Dla mnie jednak trudniejsi są klienci kupujący. Nie wiem, czy nie dlatego, że ja bardzo się focusuję też na współpracy ze sprzedającym. Ja mam z nim już zbudowaną jakąś relację i wtedy też te rozmowy często są inne. Klienta kupującego widzimy często raz, na prezentacji. Może dwa razy… najczęściej jednak raz. Więc to też nie jest takie proste, żeby od razu tego klienta wyczuć. I on może nam się wydawać trudny. Ale w procesie, jak już potem współpracujemy z taką osobą to się wydaje, że to też fajny, normalny człowiek. Odpowiem więc tak, jak często odpowiadam: to zależy. Nie ma takiej reguły, że klient sprzedający jest cięższy od klienta kupującego. My tutaj skupiamy się na współpracy ze sprzedającym, więc nam jest po prostu z nimi ciekawiej.

Ewelino, jeszcze w kilku słowach w ramach podsumowania powiedzmy, kiedy najlepiej jest zacząć negocjacje? W którym momencie podjęcia tej decyzji, że chcemy kupić jakąś nieruchomość lub ją sprzedać? Takie trzy rzeczy, na które warto zwrócić uwagę podczas negocjacji i czego zdecydowanie unikać. 

Negocjacje warto zacząć na spotkaniu oko w oko. Czyli jesteśmy czy u dewelopera, czy u właściciela nieruchomości, czy też prezentację przeprowadza nam pośrednik. Warto spotkać się z tą osobą na żywo, zadać kilka pytań i dopiero przejść do procesu negocjacji. Najważniejsze rzeczy: na czym zależy stronie sprzedającej? Tutaj z punktu widzenia sprzedającego – czyli należy wypytać dokładnie o czas w jakim zależy im sprzedać daną nieruchomość, jakie jest zainteresowanie – bo to też jest bardzo istotne. Jeżeli idziemy na daną ofertę, to warto wypytać, czy ktoś już oglądał, czy ktoś będzie oglądał? Wtedy wiemy, że na pewno mamy mniejsze pole do negocjacji. Warto tez sprawdzić czas publikacji ogłoszenia. Myślę, że to są takie najistotniejsze rzeczy, które mogą doprowadzić do szczęśliwego finału.

A w takim razie czego unikać, żeby do tego szczęśliwego finału doszło? 

Z mojego punktu widzenia unikać marudzenia, a skupiać się na faktach, na tym, co rzeczywiście jest. Na liczbach. Warto przedstawić osobie, z którą negocjujemy, konkretne statystyki: że w tej okolicy takie mieszkanie sprzedawało się za taką i taką cenę. Mój znajomy obok w klatce sprzedał za taką cenę. Należy też podać swoje możliwości finansowe. Jeżeli przychodzi do mnie klient, który jest już po weryfikacji kredytowej, to dokładnie wie, na ile może sobie pozwolić. Warto o tym sobie porozmawiać z pośrednikiem czy z właścicielem. To jest kluczowe. Jeżeli przychodzi do mnie klient kupujący i mówi, że ma zdolność na 310 000 zł – to jest maksimum, które możemy osiągnąć. Ja mu też podpowiadam, żeby skontaktował się również z naszym doradcą kredytowym. Jak już mam potwierdzenie, że rzeczywiście, nic więcej tutaj nie ugramy, to też inaczej rozmawiam wtedy z właścicielem nieruchomości i to jest kluczowe żeby wiedzieć, na ile możemy sobie pozwolić.

Jeszcze na sekundę wrócę do tego, czego powinniśmy unikać. Czyli generalnie wujka z młoteczkiem zostawiamy raczej w domu?

Wujka z młoteczkiem zostawiamy w domu. Do mnie to osobiście nie przemawia. Myślę, że do innych agentów nieruchomości i właścicieli też nie przemawia. Szczególnie, że właściciele są emocjonalnie związani ze swoim mieszkaniem. My jako agenci Freedom nie prowadzimy negocjacji przy właścicielu też ze względu komfortu. Jeżeli idziemy do takiego mieszkania, gdzie jest tylko właściciel, to absolutnie nie wyrażamy się źle. To jest nieruchomość, z którą on jest związany emocjonalnie, włożył swoje serce, więc absolutnie tego nie komentujemy. Można nawiązać np. do jakiś medali, jeżeli chcemy tutaj coś ugrać. Można zwrócić uwagę na to, czy są jakieś zdjęcia wnuków, czy są medale z biegów. Warto raczej o tym porozmawiać.

Jeszcze jedna rzecz mi przyszła do głowy. Czy warto negocjować też wyposażenie mieszkania? Ludzie o tym zapominają i potem są zdziwieni, że meble w kuchni miały zostać, a potem okazuje się, że ich nie ma.

Tak, są takie sytuacje. Aczkolwiek my to odpowiednio zabezpieczamy. Przy umowie przedwstępnej spisujemy taki oddzielny protokół i mamy jasno wypisane, czarno na białym, co w danym pomieszczeniu zostaje. Wtedy już nie ma zmiłuj się. Jednak jak idziemy i negocjujemy to tylko z właścicielem, to może pojawić się taka sytuacja, że ten drewniany stół miał był, a go nie ma. Bardzo ciężkie będzie dochodzenie tego, żeby ten stół odzyskać. Ja uważam, że zawsze warto negocjować wyposażenie mieszkania, jeżeli nie można zejść z ceny. Często tak jest, że ta cena jest nie do ruszenia. Tak jest szczególnie wówczas, gdy jest to mieszkanie 2, 3 – pokojowe w atrakcyjnej lokalizacji i w atrakcyjnej cenie. Warto wówczas cokolwiek negocjować. Nawet to, żeby została lodówka czy pralka.

Jeżeli ktoś uważa, że do takich negocjacji jest dobrze przygotowany, zarówno z punktu widzenia sprzedającego, jak i kupującego, w czym jest siła pośrednika? Dlaczego warto się do Was jako pośredników zwracać o pomoc przy sprzedaży lub kupnie, a nie robić tego na własną rękę?

Dlaczego warto? Dlatego, że my to robimy na co dzień, negocjujemy dzień w dzień, o każdej porze. To nie jest wcale taki łatwy temat. Negocjacje w Polsce są dalej trudnym tematem. Ja często się spotykam z tym, że klienci nie do końca wiedzą jak negocjować i jak się do tego przygotować. Przede wszystkim my jako pośrednicy nieruchomości znamy trendy, znamy sytuację na rynku i wiemy, jakie są ceny transakcyjne. To są takie najważniejsze rzeczy, które według mnie przewyższają nawet taką osobę, która przeczyta 3 książki. Ona nie do końca zna rynek. Jeśli chodzi o klienta sprzedającego to warto, żeby się zwrócił do pośrednika, dlatego że może daną nieruchomość po prostu sprzedać zbyt tanio. Ja ostatnio miałam taką sytuację, że ogłoszenie było wystawione za daną kwotę, było 20 klientów, którzy oglądali dane mieszkanie. Nieruchomość nie została sprzedana z wielu względów, nie będę się w to teraz zagłębiać. Ja wyceniłam tę nieruchomość na 30 000 zł więcej i po takiej cenie sprzedaliśmy. Uważam, że warto zwrócić się do pośrednika nieruchomości z tego względu, że on zna rynek, on wie, jakie są ceny transakcyjne. On wie też, jaki jest potencjał danej oferty. Żeby zyskać, to nie warto focusować się tutaj na tym wynagrodzeniu, które my pobieramy. Warto skupić się na tym, co ewentualnie my możemy na tym zyskać. Często klienci sprzedający, czyli właściciele tych nieruchomości, mogą zarobić na tym, że podejmą współpracę z agencją nieruchomości.

Zdarza się, że klienci chcą z Wami jako doradcami negocjować Wasze wynagrodzenie za Waszą pomoc?

Oczywiście, zawsze. Ale ja też negocjuję wynagrodzenie. To jest naturalna rzecz. Trzeba też jednak pamiętać o tym, że to wynagrodzenie jest dla nas motywacją. Ja zawsze ustalam to procentowo, w 95%, żeby też mieć motywację do tej pracy. Trzeba negocjować z pośrednikiem, trzeba negocjować z kupującym, trzeba negocjować ze sprzedającym. Trzeba negocjować wszystko. I my też negocjujemy.

Tymi słowami w takim razie Ewelino kończymy rozmowę. Bardzo pięknie Ci dziękuję za to spotkanie. Samych udanych negocjacji.

Dziękuję bardzo. 

Gdzie słuchać podcastu Freedom?

Freedom Podcast – Pewny wybór To audycja, która pomaga odnaleźć się na rynku nieruchomości. Wyjaśniamy trudne zagadnienia, odpowiadamy na ważne pytania, komentujemy bieżące zmiany. Ten podcast, tak jak nasi agenci – będzie dla Ciebie źródłem wiedzy o tym jak dokonywać pewnych wyborów na rynku nieruchomości.

Posłuchaj  odcinka podcastu i dowiedz się, jak skutecznie prowadzić negocjacje: Spotify lub YouTube.

Żeby nie przegapić nowych odcinków dodaj nas do ulubionych podcastów (subskrybuj).

Freedom podcast “Pewny Wybór” to audycja, która pomaga odnaleźć się na rynku nieruchomości. Wyjaśniamy trudne zagadnienia, odpowiadamy na ważne pytania, komentujemy bieżące zmiany. Ten podcast, tak jak nasi agenci, będzie dla Ciebie źródłem wiedzy o tym, jak dokonywać pewnych wyborów na rynku nieruchomości.

Posłuchaj także odcinków naszego poprzedniego podcastu: Freedom Podcast – Rób Swoje!

Przyjemnego słuchania!

Jeśli spodobała Ci się nasza audycja, koniecznie zostaw komentarz. Nic tak nie rozwija, jak zdrowy feedback. Wydawcą podcastu jest ogólnopolska sieć biur Freedom Nieruchomości.